Zakładki:
Teraz Czytam
Czytanie To Wyzwanie
Blogi Książkowe
Blog z Szablonem
Przeczytane W 2008
Miejsca
Strony o Książkach
"W" jak Wydawnictwo
Ważne i Ważniejsze
You Talkin' To Me?
|
czwartek, 28 sierpnia 2008
niedziela, 17 sierpnia 2008
"(...) wszelkie pisanie, nawet takie nie przemyślane notatki, ma swoją formę, której człowiek się uczy. Czy warto pisać dalej? Porblem polega na tym, że jeśli się będzie pisało jeszcze przez jakiś rok, dwa, to stworzy się w ten sposób poczucie zobowiązania do dalszego ciągu. Zastanawiam się, dlaczego to robię?" V. Woolf, Chwile wolności. Dziennik 1915-1941, tłum. M. Heydel, Kraków 2007, s. 133.
czwartek, 24 lipca 2008
poniedziałek, 21 lipca 2008
Kolejna pozycja z kolekcji Polityki na półce, tym razem Krajewski i "Dżuma w Breslau". Chyba zdążyłam polubić pijaka i degenerata Mocka, a na pewno odpowiada mi dekadencki klimat tych opowieści. Międzywojenny, niemiecki Breslau zawsze jest brudny, biedny, parny i cuchnący kapustą, piwem i tytoniem. Taki jest i tym razem, do tego w powieści Krajewskiego zamieszkuje go wyłącznie margines społeczny. Zabójcy, złodzieje, bezdomni i prostytutki. I policjant Mock, który w tym odcinku sprawuje funkcje nadwachmistrza, żeby na końcu powieści awansować w hierarchii. Świat tej powieści jest wyjątkowo brutalny, dosadny czy wręcz groteskowy. Morderstwo, tajemnicza sekta, cyniczne postaci. Wszystko to tworzy niesamowitą, miejscami niestety irytującą, mieszankę. Pytam samą siebie, co jest w tych mrocznych (i nie ukrywajmy: momentami jednak schematycznych i seksistowskich) powieściach, że wciągają mnie bez reszty, nie pozwalają się oderwać i sprawiają, że czytam do późnych godzin nocnych. Na odpowiedź jest jeszcze za wcześnie, spróbuję się tego dowiedzieć przy lekturze paru następnych książek o Eberhardzie Mocku. Tak, tak, Panie Krajewski, ma Pan kolejną zagorzałą czytelniczkę.
czwartek, 17 lipca 2008
Przeglądając moje półki w poszukiwaniu inspiracji do miejskiego wyzwania, natknęłam się na numer Zeszytów Literackich z 2003 roku. Kupiłam go z okazji wyjazdu, bo numer poświęcony jest właśnie Petersburgowi! No i olśniło mnie, przecież ZL wydaje całą serię przewodników literackich nazwaną Portretami Miast. Praga, Wenecja, Triest, Budapeszt.. można poszukać na stronie ZL, a nawet kupić w promocyjnej cenie całą serię podróżniczą. "Portrety miast", tu: Petersburg i Triest Wstyd się przyznać, ale do tego petersburgiego numeru zajrzałam dopiero teraz! Kupiłam go po powrocie z wyprawy, a że Petersburg, jak inne rosyjskie miasta, które widziałam, podziałał na mnie mocno depresyjnie i frustrująco, wcale do niego nie zajrzałam! Nadrabiam.. Poezja, eseje i literackie obrazy znaczących punktów dla historii miasta. Brodski, Achmatowa, Iwaszkiewicz, Nabokov, Mickiewicz, Gogol, Puszkin.. mam wymieniać dalej?
wtorek, 15 lipca 2008
Większość nazwisk słabo mi znana, kryminały dotąd nie były gatunkiem, który regularnie czytywałam. Pierwszy w kolekcji był Mankell, szwedzki autor serii powieści o komisarzu Kurcie Wallanderze. Pierwsze sto stron na wdechu i w zachwycie, tajemnicze morderstwa, mroczne zamczysko, policjant z depresją, napięcie wzrastało i opadało, do tego jesienne i zachlapane deszczem Ystad. Potem niestety mój entuzjazm opadł. Brak logicznych powiązań między wydarzeniami, zbyt dużo postaci, wlokąca się nadmiernie akcja, niektóre wątki słabo wyeksponowane albo pominięte i nie mające nic wspólnego z głównym nurtem narracji. No i sam Kurt Wallander, bez cech osobowości i charakteru, chociaż Mankell ciągle i nachalnie każe nam śledzić jego tok myślenia i dedukowania; wolę jednak wrocławskiego Mocka. Podobnie jak tytułowej postaci, mój uśmiech też powoli schodził mi z twarzy, im dalej tym gorzej a hollywódzka koncówka z helikopterem i pościgiem na lotnisku zrobiła na mnie bardzo złe wrażenie. Dziś oddaję książkę M. i mam wrażenie, że do Mankella już nie zajrzę. Krajewski już kolejkuje no i niecierpliwie czekam na Maryninę.
poniedziałek, 14 lipca 2008
tu na blogu i to z powodu mojego zaangażowania w pisanie, nie recenzji książkowych bynajmniej. Od ponad dwóch tygodni usiłuję stukać moją pracę magisterską i szczerze powiedziawszy, kiepsko mi idzie. Problemu właściwie nie powinnam mieć, bo całą koncepcję mam w głowie, wszystko przeczytane i wszystko co na tym etapie uczynić powinnam, to spisanie tego. Jestem do tyłu w stosunku do założonego planu (to ci niespodzianka!) i jednocześnie pali mnie świadomość, że chcąc skończyć studia w przeciągu najbliższego pół roku muszę pisać, pisać, pisać. Na uczelni wakacje, wiadomo, i z tej racji piszę w ciemno, bez promotorskiej kontroli. A co jeśli praca będzie zakalcem, zwierciadlanym odbiciem mojego intelektualnego zastoju, który trwa już od marca czy kwietnia? Jestem w nastroju do marudzenia, zdecydowanie. Wstręty do książek wracają...
środa, 02 lipca 2008
Na Waszych blogach pełno pięknie i dumnie prezentujących się zdjęć stosików książkowych. Ja też zaplanowałam wakację z książką, he, chociaż nie ukrywam, że wolałabym udać się pod palmy i tam nadtrawiać kryminały Agathy Christie w oryginle albo swój kontakt ze słowem pisanym ograniczyć do czytania menu w okolicznych knajpach. Niestety; tego, co muszę zrobić nikt za mnie nie wykona, zaległości kiedyś nadrobić trzeba, niestety. Ale, ale! Oddech od lekutr obowiązkowych zapewne będzie, a jakże! Mój wakacyjny plan czytelniczy jest niezmienny, taki sam od paru lat - Czarodziejska góra, Bułhakow ponownie, Dolina Issy, Eco i Walden, Grass i Steinbeck itd., itd. Ambitnie jak zawsze, chyba zbyt ambitnie jak na wakacje, może dlatego nigdy nie wychodzi? Plan jak co roku pewnie spali na panewce; postanowiłam, że teraz nie będę planować i układać harmonogramu czytania. I tak, jak co roku, skończy się na wielotygodniowym, wielokrotnym czytaniu opowiadań Iwaszkiewicza. Nie ma lata bez Panien z Wilka czy Brzeziny, taki mały bzik. Bez Iwaszkiewicza nie ma wakacji i tyle. Co więcej, mam wrażenie, że nawet intelektualnie funkcjonuję sezonowo; tak jak pomidory zimą, tak latem wcale nie smakują mi powieści rosyjskie. Zimą nie przeczytam za to Kochanicy Francuza czy Władcy Much.. Jedne z moich dziwactw (?), ot, nie wiem skąd mi się to wzięło. A Wy macie swoje sezonowe lektury? PS. oj, niedługo muszę rozliczyć się z podróży przez 6 kontynentów, tym razem plan nie został osiągnięty, no ale.. może jakaś wakacyjna zabawa;)?
niedziela, 29 czerwca 2008
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||