Darmowe statystyki
Blog > Komentarze do wpisu

Skarby Świata Całego

 
"Lubię te kilka minut przed siódmą wieczorem, kiedy szmatkami i zmiętą Polityką Narodową czyszczę szkła lamp, zapałką usuwam czerń opalonych knotów, nakładam z powrotem mosiężne kołpaczki i dokładnie o siódmej nadchodzi ta cudowna chwila, kiedy przestają pracować maszyny w browarze i dynamo tłoczące prąd wszędzie, gdzie świecą się żarówki, dynamo to zaczyna zmniejszać obroty u w miarę jak prąd słabnie, słabnie również światło żarówek, z białego światła staje się z wolna światło różowe, a ze światła różowego światło szare, sączone przez krepę lub też organdynę, aż wolframowe włókienka pokazują pod sufitem czerwone rachityczne paluszki, czerwony klucz wiolinowy. Wtedy zapalam knot; wkładam szkło, wysuwam żółty języczek, nakładam mleczny klosz ozdobiony porcelanowymi różami. Lubię te kilka minut przed siódmą wieczorem, patrzę przez tych kilka chwil z upodobaniem w górę, kiedy światło wycieka z żarówki jak krew z poderżniętego koguta, patrzę z upodobaniem na ten blednący podpis prądu elektrycznego i wzdragam się na myśl, że może nadejść chwila, kiedy do browaru zostanie doprowadzony prąd miejski i wszystkie lampy w browarze, od latarń w stajniach, lamp z okrągłymi lusterkami, wszystkich tych pękatych lamp o okrągłych knotach, że wszystkie te lampy któregoś dnia się nie zapalą, nikomu nie będzie zależeć na ich blasku, bo cały ten ceremoniał zostanie zastąpiony kontaktem podobnym do kurka wodociągowego, który zastąpił urodziwe pompy. Lubię te swoje płonące lampy, w których świetle noszę na stół talerze i sztućce, w których świetle otwierają się gazety albo książki, lubię oświetlone blaskiem lamp ręce leżące od niechcenia na obrusie, odcięte ludzkie ręce; ze splotu ich linii można wyczytać charakter człowieka, do którego te ręce należą; lubię towe przenośne lampki naftowe, z którymi wychodzę wieczorami naprzeciw gościom i oświetlam im twarze i drogę, lubię lampy, w których świetle robię szydełkiem firanki i pogrążam się w głębokich marzeniach, lampy, które zgaszone gwałtownych dmuchnięciem wydają dławiący swąd, wypełniający ciemny pokój niczym wyrzut"
 
 
Hrabal Bohumil, Postrzyżyny, tłum. A. Czcibor-Piotrowski, Izabelin 2001.
sobota, 09 lutego 2008, iceberg33

Polecane wpisy

  • Jak Należy Opowiadać Historie

    "Poproszono jednego z rabbich, którego dziad był uczniem Baalszema, aby opowiedział jakąś historię. »Historię - rzekł rabbi - należy tak opowiadać, a

  • o Tybecie raz jeszcze

    Autobiorgafii nie czytam programowo, ale po wpisie padmy zaświatała mi myśl, że widziałam kiedyś u M. autobiografię Dalajlamy . Znalazłam, przeczytałam. Tylko j

  • "Kaźń" i "Złożenie do grobu"

    "Czemu, och, czemu puścił go samego!" "Jeszua miał więcej szczęścia niż tamci dwaj. Już w pierwszej godzinie popadł w omdlenie, a potem stracił p

Komentarze
2008/02/10 16:07:37
lubie poznawac nowe blogi o literaturze, cikawie tu u Ciebie,
pozdrawiam:)
-
2008/02/12 10:24:16
dziekuje, zapraszam do regularnych wizyt ;) jesli tez prowadzisz bloga o ksiazkach, co zaraz zweryfikuje, to pozwole sobie dodac do moich linkow. Ministerstwo Propagandy musi rosnac w sile!
;)
-
2008/02/12 10:50:53
owszem,też prowadze bloga o książkach:) zalinkowałąm Cię u siebie, mam nadzieję,że nie masz nic przeciwko.

Pozdrawiam:)
-
2008/02/12 11:30:35
oczywiscie, ze nie, link do Twojego bloga juz jest w moich zakładkach :)