Darmowe statystyki
Blog > Komentarze do wpisu

Pleć, Pleciugo

Dawno temu, daleko stąd, w lasach Amazonii żyło koczownicze plemię Macziguengów. Nie wiedzieli czym jest władza, żyli rozproszeni na niewielkie grupki, z którymi regularnie się przemieszczali. Wierzyli, że dopóki wędrują, dopóty Słonce będzie wisieć nad horyzontem. Co łączyło ze sobą tych ciągle wędrujących ludzi? Gawędziarz; on, człowiek plemienia, też wędrował przez las, ale sam, od grupy do grupy i gawędził. Bajał, wymyślał, kłamał, snuł różne opowieści, mówił, opowiadał. Historie prawdziwe i zmyślone, te przeszłe i legendarne, mityczne, tematem do opowieści może być przecież wszystko, zależy, czy umiesz gawędzić. Cieszył się niezwykłym szacunkiem wśród Macziguengów, jego osoba owiana była mgiełką tajemnicy, Macziguengowie nikomu nie powiedzieli o jego istnieniu, nie dopuszczali Obcego do kontaktu z Gawędziarzem. Gawędziarz znał ich wszystkie tajemnice, wiedział wszystko o ich przeszłości, pamiętał ich mity, potrafił tłumaczyć świat, ot - chodząca pamięć. Żywe jądro kultury Macziguengów.

Pewnego dnia u Macziguengów pojawili się Inni, biali i hiszpańskojęzyczni. Misjonarze, księża, przemysłowcy, filmowcy, lingwiści i antropolodzy. W życie Macziguengów wprowadzili chaos, bo chcieli uczyć ich innego języka, mówili o innym Bogu, mieli ze sobą dziwne narzędzia i kazali im zakładać stałe domostwa, zakazali przemieszczania się po lesie. Macziguengowie posłusznie podporządkowali się, Innych było więcej i byli silniejsi, ale o Gawędziarzu nadal nie chcieli z nikim rozmawiać. Tabu!

Plemię Macziguengów i nieliczne wzmianki o tajemniczym Gawędziarzu fascynują dwóch kolegów, studentów antropologii peruwiańskiego uniwersytetu. Po zakończeniu studiów każdy z nich idzie w swoją stronę. Jeden rezygnuje z zagranicznych doktoranckich stypendiów i znika w tajemniczy sposób, ten drugi wykorzystuje swoją szansę, robi karierę, ale nawet po latach nie ustaje w wysiłkach odnalezienia przyjaciela z czasów studenckich. Spotkają się po latach, w europejskiej galerii.

Dla mnie lektura ważna, jedna z tych, do którzych chyba musiałam dojrzeć. Książka leżała na mojej półce parę ładnych lat, bezkutecznie próbowałam przeczytać kilka razy, udało się dopiero teraz. Wielopoziomowa i wielowątkowa opowieść; o przyjaźni, o wyborach życiowych, o granicach nauki.

Krytyka współczesnej kultury, westchnienie tęsknoty za życiem prostszym, w którym nie liczy się jak wyglądasz, bylebyś tylko wypełniał swoje powinności. Wobec Losu, wspólnoty i siebie.

Mario Vargas Llosa, Gawędziarz, Poznań 1998.

niedziela, 17 lutego 2008, iceberg33

Polecane wpisy

  • Jak Należy Opowiadać Historie

    "Poproszono jednego z rabbich, którego dziad był uczniem Baalszema, aby opowiedział jakąś historię. »Historię - rzekł rabbi - należy tak opowiadać, a

  • o Tybecie raz jeszcze

    Autobiorgafii nie czytam programowo, ale po wpisie padmy zaświatała mi myśl, że widziałam kiedyś u M. autobiografię Dalajlamy . Znalazłam, przeczytałam. Tylko j

  • "Kaźń" i "Złożenie do grobu"

    "Czemu, och, czemu puścił go samego!" "Jeszua miał więcej szczęścia niż tamci dwaj. Już w pierwszej godzinie popadł w omdlenie, a potem stracił p

Komentarze
2008/02/20 09:51:22
oj, zainteresowało mnie:) i pewnie niedługo udam się na poszukiwanie owej ksiązki, choć moze też będę musiała dojrzec:)
-
2008/02/20 13:19:09
ciesze sie :)
a co tu sie porobilo na blox z tymi komentarzami? wczoraj jeszcze chyba tego nie bylo =:O
-
2008/02/20 15:46:41
masz rację, wczoraj czegoś takiego z komentarzami nie było:)
musimy się przestawić, choć przyznam się, że ciężko mi idzie:)
-
2008/02/28 21:48:37
a ja przyznaje, ze troche mnie mierzi to nowe komentowanie ;/